OTWIERAM WINO

Dzisiaj otwieram wino! I musi to być coś zupełnie luksusowego! – Może mrożone wino kanadyjskie?!  Nam, piszącym i Państwu – Czytelnikom – stuknęło 10 wspólnych lat! W redakcji  Day&Night na ścianach wiszą  kolorowe portrety  bohaterów z okładek naszego wspólnego pisma. Jest ich tak wiele! Gwiazdy, sportowcy, kreatorzy mody, życia społeczno-kulturalnego, artyści, ludzie sukcesu, niezrównani, wybitni, inni. 

Każdy taki kolorowy, barwy, ciekawy. Każda historia warta była opowieści, medialnego show, pokazania rzeszowianom, kto  do nas przyjeżdża, występuje na rzeszowskich scenach, na dużym ekranie lub znany jest ze swojej wyjątkowej  przestrzeni, którą kreuje w wielobarwny i odważny sposób.  Swój sposób!  Lubię przyglądać się tym portretom, patrzeć na piękne twarze, makijaż, stylizacje, anturaż. Sama kolekcjonuję wydania Day&Night z różnych lat. Lubię do nich zaglądać. Cieszy mnie, gdy to konkretnie czasopismo spotykam w różnych miejscach w Rzeszowie: bibliotekach,  salonach prasowych, gabinetach urody. Z przyjemnością też wracam do swoich dawnych tekstów  w starszych wydaniach gazety, bo każda spisana w nich historia jest prawdziwa i przypomina mi pewien rozdział życia.  10 lat temu Rzeszów jako stolica regionu był na początku wielkich zmian,  przeobrażeń. Przyłączał wtedy Przybyszówkę, Zwięczycę, potem Białą, część Miłocina, Budziwój, Bziankę. W mieście powstawały kolejne mosty na Wisłoku z największym – mostem Tadeusza Mazowieckiego. Kamienice i kościoły na Starym mieście nabierały  blasku po liftingu,  przybywało zieleni, kwiatów, z których  dziś Rzeszów słynie w całej Polsce. Wraz z wyglądem miasta zmieniali się i sami jego mieszkańcy. Mam wrażenie, że coraz częściej ich widzę chodzących  do kina, restauracji, kawiarni, zapełniających  bulwary sportowo-spacerowe nad Wisłokiem,  jeżdżących na rolkach, biegających w maratonach, spacerujących w parkach z maluchami. Robią zakupy w setkach sklepów i kupują coraz więcej prezentów.  Potrafią ustąpić miejsca w  autobusie,  obdarzyć życzliwym słowem i uśmiechem. ….Hmn… chyba mam jakiś dobry humor. Dziś nawet pewien  pan podszedł do mnie, żeby pocałować mnie w rękę i powiedzieć, że czyta naszą gazetę! No aż chce się żyć ! Sto lat dla Wszystkich naszych Czytelników!

Powrót na górę