KRÓTKA HISTORIA KOŁCZINGU

Kołczing (ang. coaching) stał się ostatnimi czasy zjawiskiem nader popularnym. Bowiem nagle ludzie usłyszeli w sobie głos. Potężny wewnętrzny głos przemówił i z nieznoszącą sprzeciwu mocą oznajmił; „Masz się rozwijać”. Ni stąd, ni z owąd, ów mityczny rozwój został ubóstwiony. W odpowiedzi na Głos, objawili się - co było tylko logiczną konsekwencją - samorodni mesjasze rozwoju, nazywani kołczami. Istnieje co prawda spór, co do tego, co było pierwsze; Głos czy kołcz - prowodyr, prakołczem zwany.

Czytaj dalej...

WSZYSTKIEGO NAJGORSZEGO W NOWYM ROKU!

Niektórzy ludzie najszczęśliwsi są wtedy, kiedy są nieszczęśliwi. W tym szaleństwie jest metoda. Otóż jest to forma profilaktyki. Polega ona na przechytrzeniu mogących nadejść nieszczęść poprzez przyjęcie, już zawczasu, odpowiednio defetystycznej postawy. Jest to nic innego, jak forma szczepionki. Delikwent, po zaaplikowaniu sobie szczepionki w adekwatnej do swoich potrzeb oraz sytuacji życiowej dawce, wykształca swoisty system immunologiczny, chroniący go przed wszystkimi potencjalnymi nieszczęściami, których na tym łez padole nigdy nie brakowało.

Czytaj dalej...

MEMENTO MORI

Nie ma dla mnie już miejsca w społeczeństwie. Przygnębiająca to konstatacja, ale czyż może znaleźć się jeszcze miejsce dla osobnika, który jakiś czas temu po raz pierwszy przeczytawszy jakże rozpowszechnione obecnie określenie „selfie”, całkowicie zdezorientowany wydedukował, iż pewnikiem chodzić musi o – nazwijmy to na użytek niniejszej pisaniny – akt autoerotyczny? Tak właśnie było, o czym spieszę donieść Szanownym Czytelnikom.

Czytaj dalej...

ZNAK CZASU

Na zdjęciu bardzo atrakcyjna dziewczyna w stroju kąpielowym. Stoi w błękitnej wodzie i karmi marchewką świnię. Cięcie. Z tego idyllicznego obrazka przenosimy się wprost w dzieciństwo autora niniejszej pisaniny. Kiedy miałem dziesięć lat, miałem tylko jedno marzenie. Otóż chciałem zostać traktorzystą. Moi ówcześni idole byli bardzo realni, rzec można, że dostępni na wyciagnięcie ręki. Mam na myśli Pana Rogala oraz Pana Fikacza. Obydwaj Panowie byli – co chyba nie powinno już nikogo zaskoczyć – traktorzystami zatrudnionymi w Spółdzielni Kółek Rolniczych.

Czytaj dalej...

NA JĘZYKACH

Dopadł mnie deadline na dostarczenie materiałów do numeru Day&Night, który macie przed oczami. „Deadline” – tak właśnie pomyślałem. Nie pomyślałem, że „dogonił mnie termin”, tylko pomyślałem „deadline”. Uświadomiwszy sobie ten fakt, struchlałem. Komunikat, jaki pojawił się na tablicy wyświetlającej w mojej głowie, brzmiał: „Edgy alert!”. I w tym samym momencie na plecach poczułem zimny oddech naszych martwych narodowych wieszczów. Cały zaś ugiąłem się pod coraz bardziej napierającym ciężarem ich literackiej spuścizny.

Czytaj dalej...

MUZYKA A PATRIOTYZM

Łamigłówka wyborcza nareszcie została rozwiązana. Zanim jednak przejdę do meritum, pozwolę sobie w tym miejscu na kilka pozornie niepowiązanych ze sobą dygresji. Co skonstatowałem z nieukrywanym entuzjazmem, nasza polska rzeczywistość, ciągle potrafi mnie zaskakiwać. Już sam ten fakt sprawia, że myśl o emigracji nie zagościła jeszcze w mojej głowie ani na ułamek sekundy. Kluczem jest odpowiednie nastawienie radarów, co pozwala na wychwytywanie smaczków oraz niuansów, nadających życiu jakże pożądanego kolorytu. Niekiedy są to pozornie suche informacje podane do publicznej wiadomości.

Czytaj dalej...

SŁOWO NA NIEDZIELĘ

And the winner is... papież Franciszek. Aktualna głowa kościoła katolickiego nie zawodzi. Koronną dyscypliną, jaką upodobał sobie papież Franciszek, jest jazda figurowa po bandzie. Gdyby dyscyplina ta weszła do programu Igrzysk Olimpijskich, papież Franciszek miałby szansę zostać multimedalistą kalibru amerykańskiego pływaka Michaela Phelpsa. Ostatni szturm na najwyższą lokatę przepuścił Franciszek w Bolonii, gdzie w spektakularnym stylu wyśrubował wynik, nazywając tzw. uchodźców „wojownikami nadziei”.

Czytaj dalej...

WSZYSCY ARTYŚCI…

W górnym lewym rogu okładki „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band”  The Beatles, widnieje podobizna pewnego łysego jegomościa. Człowiekiem tym jest niejaki Aleister Crowley, angielski oklultysta, który za swojego życia uznawany był za zło wcielone. Centralne miejsce zajmuje natomiast sama Norma Baker, znana niektórym jako Marilyn Monroe. Jest też Marlon Brando w charakterystycznej motocyklistówce, brodaty Karol Marks, Fred Astaire, Aldous Huxley i Bob Dylan.

Czytaj dalej...

NICZYM GWIAZDA ROCKA

Kultura popularna nie znosi próżni. Nieustannie wytwarza bohaterów masowej wyobraźni. Niektórzy z nich to ludzkie efemerydy, mające swoje pięć minut sławy, których gwiazda wypala się w tempie sztucznego ognia. Istnieją jednak postaci ikoniczne, których sława nie jest uzależniona li tylko od pomysłowości speców od kreowania wizerunku, wywoływanych z mniejszą lub większą premedytacją skandali albo permanentnym parciem na szkło, za którym tak naprawdę nie stoją żadne przymioty intelektu albo talentu.

Czytaj dalej...

OTWARCIE NOWEGO SEZONU

Telewizja Fake TV z nieukrywaną satysfakcją oraz prawdziwą przyjemnością (wszak nasze motto to:  „Przyjemność dla Widza, satysfakcja dla nadawcy”) prezentuje Państwu nową ramówkę na zbliżający się wielkimi krokami sezon wiosenny. Przewidzieliśmy w niej całą moc atrakcji, które wręcz wyleją się z telewizyjnych ekranów strumieniem przyjemności. Zamiast ostrzegać przed tą powodzią, nasi prezenterzy pogody mają dla Państwa zgoła odmienny komunikat; prosimy zażywać kąpieli w tym pobudzającym zmysły, ożywczym oraz iście rozkosznym nurcie bez żadnych ograniczeń!

Czytaj dalej...