PATRONI PRZEZ DUŻE „P”

Mimo intensywnego okresu w moim życiu, zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej, chciałbym odnieść się do tematu wystawy, którą wraz z kolegami z pracy udało mi się napisać, wyprodukować i otworzyć w znakomitej lokalizacji, jaką jest płyta rzeszowskiego Rynku, a w dodatku w okresie bardzo gęstym od różnego rodzaju wydarzeń i inicjatyw, na które m.in. składała się wspomniana wystawa. Planszówka, bo taki ma charakter, opowiada szesnaście historii podkarpackich Żydów, którzy zrobili w kraju, a przede wszystkim za jego granicami, oszałamiającą karierę i to w wielu dziedzinach.

Mamy na tej liście filmowców, naukowców, sportowców, dyplomatów, społeczników i artystów. Wszystkich łączy wiele, ale każdy z nich miał inną historię życia. O tym jednak nie teraz. Mam na uwadze rzecz następującą: pośród tych osób o znamienitych życiowych osiągnięciach, niemal każdy odnalazłby się w charakterze patrona jakichś mniejszych, bądź większych przedsięwzięć lokalnych. Dajmy na to, gdyby w regionie stworzyć jakiś przegląd filmów, idealnym byłby jarosławianin z urodzenia, Sam Spiegel, trzykrotny laureat Oscara. Wtórować mógłby mu Fred Zinnemann, lecz tutaj sprawa jest jasna, gdyż w Rzeszowie zakończył się właśnie festiwal jemu poświęcony. Dobrym pomysłem byłoby stworzenie inicjatywy pokroju sportowego, a szczególnie tę odnoszącą się do tenisa stołowego. Okazuje się, że w Komańczy w Bieszczadach urodził się Alojzy „Alex” Ehrlich, światowej sławy triumfator wielu imprez krajowych i zagranicznych. A gdyby ktoś wpadł na pomysł zainicjowania, w którymś z podkarpackich miast imprezy na miarę kongresu o tematyce psychoanalitycznej, to ma gotowych aż dwóch patronów – Abrahama Brilla z Kańczugu i Helenę Deutsch z Przemyśla, którzy byli bezpośrednimi współpracownikami twórcy tej dziedziny - Sigmunda Freuda. Podobnie rzecz dotyczy nauk fizycznych, bo tutaj patroni są wręcz idealni: jedyny podkarpacki noblista Izydor I. Rabi z Rymanowa oraz współpracownik Alberta Einsteina, Jan Jakub Laub z Rzeszowa. Więc drogi mi mieszkańcu Podkarpacia, regionu mojego, pomyśl, jakich pięknych patronów masz do różnych inicjatyw! Słowa te szczególnie powinny obić się o uszy lokalnych działaczy, a zwłaszcza tych, których wymienione tutaj osoby mogą być ascendentami, przynajmniej jeśli idzie, o miejsce pochodzenia.

Więcej w tej kategorii: « NIE BĘDZIE O MUNDIALU! KLER »
Powrót na górę