KLER

Poszedłem na film „Kler” Wojtka Smarzowskiego. Dodam, że z całą rodziną. Usiedliśmy na dobrych miejscach w Zorzy, bo jakoś tak się utarło, że dobre filmy ogląda się właśnie w Zorzy. Przecież to najstarsze czynne kino w mieście, powiem niegdysiejszej normy, że niemal na każdym z osiedli, a w centrum niemal na każdym rogu, działało kino. Mniejsza o to. Obejrzałem „Kler” i powiem szczerze, że dobrze zrobiłem. Już w pierwszych godzinach po ogólnopolskiej premierze tego filmu, a nawet po prapremierze, wszyscy zwrócili uwagę na wybitną grę aktorską.

Szczególnie zwracali uwagę na kreację Janusza Gajosa. O aktorach w „Klerze” powiedzieli nawet, że były to „Himalaje aktorstwa”. Potwierdzam! Tematyka podjęta w filmie jest szczególnie teraz paląca i wzbudza masę dyskusji pośród polskiego społeczeństwa. Uważam, że należą się brawa i ukłony do samych stóp twórcom, że w ogóle się podjęli tego zagadnienia. Generalnie uważam, że najnowszy film Wojtka Smarzowskiego z Korczyny na Podkarpaciu, jest dla ludzi dojrzałych. I odrazu mówię, że nie dojrzałych wiekiem, choć na pewno ta dojrzałość z wiekiem przychodzi. Idzie mi o to, że ta dojrzałość polega możliwości zmierzenia się z tym obrazem, a właściwie z ładunkiem tematycznym jaki ze sobą niesie. Przecież film wypowiada się w sposób krytyczny o instytucji Kościoła, a także wytyka błędy i uchybienia jego przedstawicielom, a więc księżom i to na różnych stopniach hierarchii. A skoro tak, to godzi w polskie postrzeganie tejże właśnie instytucji oraz kleru! Rzecz niegodziwa, niemożliwa do podważania. Smarzowski jednak udowodnił, że jednak można. Film naprawdę nie uderza w Kościół, nie jest też pastwieniem się nad klerem. Film obnaża ludzkie oblicze tej instytucji i jej przedstawicieli. Udowadnia, po wtóre, że Kościół tworzą ludzie, ze swymi wadami, przywarami oraz pozytywnymi cechami. Właśnie o tego typu dojrzałości i gotowości na ten obraz mówię. Zdolności patrzenia na ten problem przez taki pryzmat. Nie możemy ciągle sakralizować księży i zakonników, jakby to oni właśnie byli tym majestatem, za jaki chrześcijanie uważają swego Stwórcę. O dojrzałości do obejrzenia tego filmu mówię też w kontekście posiadania jej z drugiej strony. Przecież ten film obejrzeli i oglądać będą osoby duchowne na różnych szczeblach hierarchii.

Powrót na górę