Fot. Paweł Olearka, Stylizacja: Basia Olearka Fot. Paweł Olearka, Stylizacja: Basia Olearka

10 PYTAŃ DO: HUBERT GROMADZKI TOP MODEL Z RZESZOWA

W programie Top Model zajął drugie miejsce i nie ma zamiaru na tym poprzestawać. Podbił już niejeden wybieg, niejeden raz również zachwycał na sesjach zdjęciowych. Siła  charakteru NIEJEDNOKROTNIE naraziła go  również na krytykę. Jaki naprawdę jest Hubert Gromadzki, Top Model z Rzeszowa? Specjalnie z okazji 10. Urodzin Day&Night zadaliśmy mu 10 pytań.

 

To Twoja pierwsza okładka, która jednocześnie jest naszą najważniejszą w roku, bo urodzinową. Jakie to uczucie widzieć siebie spoglądającego z pierwszej strony magazynu?

Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie znajdować się na okładce magazynu. Ciężko opisać te uczucia, które towarzyszą mi, kiedy widzę siebie na pierwszej stronie. Na pewno jest to radość z tego, że cały czas idę do przodu i koniec programu nie zakończył mojej kariery w tym świecie.

Jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z modelingiem?

Moja mama z pasji zajmowała się pokazami mody i czasami zabierała mnie ze sobą. Byłem wtedy gimnazjalistą i miałem inne zainteresowania, na przykład modelarstwo czy jazdę w skateparku na rolkach, dlatego nie rozwijałem się w tym kierunku. Jednak w liceum, kiedy dostałem pierwszą propozycję współpracy i podpisania kontraktu z międzynarodową agencją modeli, zacząłem się zastanawiać, czy nie spróbować iść tą drogą. Rozsądek podpowiadał mi jednak, żebym ukończył szkołę i poszedł na studia, tak też zrobiłem. Po paru latach z myślą z tyłu głowy, że może mam predyspozycje do bycia modelem, poszedłem na casting do Top Model, aby się sprawdzić. I tak oto zaczęła się moja nowa droga, którą, mam nadzieję, będę długo podążał i stopniowo zdobywał swoje wyznaczone na tej ścieżce cele.

Emocje po finałowym odcinku jeszcze nie opadły, nie obyło się bez kilku wpadek stacji, a jeśli chodzi o Ciebie, widać było duże emocje. Jak teraz oceniasz ten dzień, z perspektywy kilku minionych tygodni?

Myślę, że te wspomnienia pozostaną na zawsze. Moment, w którym wychodziłem z backstage'u, nie wiedząc, co ludzie o mnie myślą, bo nie byłem aniołkiem w programie, rozłożył mnie na łopatki. Dostałem największy aplauz ze wszystkich finalistów, czego, przysięgam, nigdy bym się nie spodziewał. Był to duży stres dla nas wszystkich, bo po wielu tygodniach nagrań przygody i poznaniu wielu świetnych ludzi, zdaliśmy sobie sprawę, że to koniec programu i teraz czas podjąć decyzję co dalej.

Zająłeś drugie miejsce, ale historia programu pokazuje, że to niekoniecznie zwycięzcy osiągają największe sukcesy w dalszej karierze. Jak chcesz rozwinąć swoją?

Chciałbym się dalej rozwijać jako model. Jeśli zdążę jeszcze się załapać na Fashion Week,  to chciałbym wziąć w nim udział. To jest aktualnie mój największy cel, poza sesjami zdjęciowymi. To byłby dla mnie ogromny test, który pokaże, czy jestem w stanie poradzić sobie sam w tym świecie. Marzę, by robić karierę na światowych wybiegach, jednak nie chcę rezygnować z pracy w Polsce, bo jak pokazuje wiele przypadków Polska to również kraj dla modeli.

Podczas programu, na przestrzeni tygodni, dało się zauważyć Twoją wyraźną przemianę. Co się na to złożyło?

Uważam, że najważniejsi są ludzie. Dlatego bardzo zależało mi na poprawieniu relacji z nimi. Jestem osobą, która uczy się na własnych błędach, wyciąga wnioski i stosuje je w dalszym życiu. Jest to dla mnie zupełnie nowy świat, do którego wszedłem wraz z rozpoczęciem się programu, w którym wszystko działa inaczej. Dlatego na początku nie rozumiałem wielu spraw i popełniłem błędy.

Co dał Ci udział w Top Model? Spodziewałeś się takiego sukcesu?

Udział w Top Model przygotował mnie do świata mody i show-biznesu. Nauczyłem się współpracować z ogromną grupą ludzi pracujących na wspólny sukces. Obyłem się też z kamerą, co wbrew pozorom nie jest takie łatwe, no i przede wszystkim nauczyłem się profesjonalnie pozować przed obiektywem i chodzić  po wybiegu. Na początku nie wiedziałem, czego mam się spodziewać po samym sobie, lecz po paru odcinkach, w których byłem chwalony i usłyszałem wiele pozytywnych komentarzy, zdałem sobie sprawę, że chyba jestem w tym naprawdę dobry. W tamtym momencie wiedziałem, że odniosę sukces.

Jakie masz odczucia odnośnie słów zwyciężczyni 3. edycji Top Model, Zuzy Kołodziejczyk, która stwierdziła, że dla obecnych uczestników programu główną nagrodą jest popularność, a obecna formuła programu serwuje nam „sezonowych celebrytów”?

Szanuję zdanie Zuzy Kołodziejczyk i zgadzam się z nim. Natomiast ja chciałbym zrobić wszystko, żeby nie zostać tylko sezonowym celebrytą i nie zakończyć na tym kariery. Teraz przede mną bardzo dużo pracy, aby nie spaść z tego  „wysokiego konia” i udowodnić Zuzie, a tak naprawdę sobie, że są wyjątki od jej reguły.

Twoje trzy główne cechy to…

Myślę, że przez widzów są one bardzo dobrze znane, jest to pewność siebie i determinacja w dążeniu do celu. Wydaje mi się, że za ważną cechę mogę też uważać rozważne dobieranie sobie przyjaciół i ludzi, którym mogę zaufać i wiem, że mogę na nich liczyć w każdej sytuacji.

Lepiej czujesz się będąc na wybiegu czy pozując do sesji zdjęciowych?

Obie te czynności są przeze mnie pożądane. Wzbudzają zupełnie inne emocje, dlatego nie mogę decydować, co jest lepsze. Kocham robić i jedno, i drugie.

Jak wygląda Twoje życie poza modelingiem?

Poza modelingiem gram na perkusji w zespole rockowym Hearts Hunters, rzeźbię i maluję figurki, tworzę dioramy, jeżdżę na rolkach, a dodatkowo w sezonie zimowym na snowboardzie, nartach i łyżwach. Kiedyś jeszcze grałem w hokeja, ale ze względu na bezpieczeństwo zrezygnuję chyba z tego sportu. Mam wiele pasji, które pozwalają się realizować. Uwielbiam spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi, którzy zawsze są przy mnie i mnie wspierają.

Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA-SĄDEK

 

Powrót na górę