KREATORKA EVA MINGE

MARKA EVA MINGE OBCHODZI W TYM ROKU 30-LECIE DZIAŁALNOŚCI W BRANŻY MODOWEJ, A JEJ ZAŁOŻYCIELKA, EWA MINGE MA NA KONCIE MIĘDZYNARODOWY SUKCES, DODATKOWO NIEDAWNO OTWORZYŁA PIERWSZY AUTORSKI BUTIK. JAKI JEST PRZEPIS NA SUKCES, JAK RADZIĆ SOBIE Z HEJTEM I KTÓRE GWIAZDY Z ZA OCEANU NOSZĄ UBRANIA Z METKĄ EVY MINGE? O SWOJEJ ŚCIEŻCE KARIERY OPOWIADA KREATORKA MODY, EWA MINGE.

Polska projektantka z sukcesem na arenie międzynarodowej. Jaki jest przepis na taki sukces według Ewy Minge?

Każdy sukces ma swój wymiar. Jako osoba nie lubiąca żadnych ram, już na początku swojej drogi założyłam, że chcę, aby mój był globalny. Musiałam więc podjąć decyzję, czy chcę spełniać oczekiwania rodzimych znawców mody, czy wolę poddać się ocenie świata. Od zawsze miałam świadomość, że aby zaistnieć w szerszej świadomości i na międzynarodowej płaszczyźnie, muszę postawić na siebie i swoje odczucia, a nie kopiować czy inspirować się tym, co aktualnie pokazują międzynarodowe domy mody. Nigdy nie chciałam kopiować trendów, a je wyznaczać.

Jak to jest, że zagraniczne media doceniają, a polskie… niekoniecznie. Jak myślisz, z czego to wynika?

Upewnił mnie w tym jeden z najważniejszych ludzi w modzie włoskiej, zabraniając mi wręcz polskiego myślenia. Kiedy tłumaczyłam mu, że muszę zrezygnować z mojej barwności, bo jest inna i źle postrzegana w moim kraju, dostał wręcz szału. Wytłumaczył mi, że moje DNA jest niezwykle silne i rewelacyjnie odbierane na rynku włoskim, a to gwarantuje światowy sukces. Posłuchałam więc mądrzejszych i przestałam oglądać się na to, co kto myśli na mój temat w Polsce. Zresztą nie miało to kompletnego odzwierciedlenia w ekonomii. Marka w Polsce świetnie się sprzedawała, bo była skierowana do kobiet świadomych, spełnionych, silnych.

Nie da się również przeoczyć nagłówków dotyczących Twojego wyglądu… Dlaczego ten temat tak bardzo interesuje media?

Osobiście przeszłam piekło w tym temacie, przechodząc jednocześnie prawdziwy dramat osobisty. Dotknęło to moich bliskich i zniszczyło na wiele lat. Moja siła polegała na czerpaniu jej spoza granic Polski. Na świecie byłam bardzo pozytywnie odbierana i traktowana, wręcz hołubiona. Tu byłam dyżurną do bicia. Te baty paradoksalnie dały mi siłę i świadomość, że świat jest piękny, a Polska potrzebuje czasu żeby do niego dorosnąć. Od kilku lat wiele się zmieniło, ale dla mnie osobiście nie ma to znaczenia. Uodporniłam się na hejt, choć było to okupione dużym bólem. Dzisiaj spotykam się głównie z przejawami sympatii, często ogromnej i wzruszającej. Ludzie coraz częściej zaczynają myśleć samodzielnie, a media plotkarskie mają coraz słabszy wpływ na kształtowanie opinii. Poza tym, istnieją social media, gdzie każdy z nas może uczciwie pokazać siebie. Mój Instagram jest żywy i autentyczny.

eva v2

Twoje projekty są ultra kobiece. A jak wygląda Twoja garderoba?

Noszę od lat tylko swoje projekty. Nauczyli mnie, m.in. tej postawy lata temu, właśnie Włosi. Nie mogłabym być wiarygodna jako kreatorka wchodząc w cudze kreacje.

A czego nigdy byś nie założyła?

Fajne jest to, że żyjemy w czasach sporej dowolności w tej materii i ogromnych wyborów. Osobiście nie znoszę landrynkowych stylizacji ze świata Barbie i neonowych kolorów w plastikowym wydaniu, ale moda i to kupuje, więc czasem tworzy się pod potrzeby rynku. W moim przypadku trochę jest to trudne, bo lubię nosić to, co zaprojektuję, a w różu mi nie do twarzy :) .

Must have na obecny sezon według Ewy Minge, to?

Każda kobieta w szafie powinna mieć czarne spodnie i białą koszulę. To załatwi każde wyjście. W tym sezonie stawiamy na rzeczy luźne, sportowe, ale na tyle eleganckie, żeby móc spokojnie wyjść w nich także do restauracji. Moda robi się mniej dosłowna. Możemy z różnych elementów budować pozornie totalnie inne historie. Dres przestał być ubiorem tylko sportowym, inspiruje do fajnych graficznych projektów, które noszą się wygodnie, ale z klasą i pazurem. Sukienki mają tak różne formy, że trudno byłoby zdecydować się na jedną. Moda obecnie wyraża nasze emocje, czasem dość dosłownie. Jest fajny trend noszenia różnych haseł, czy też złotych myśli, na ubraniach. Marki chętnie podpisują się na swoich kolekcjach umieszczając widoczne logotypy. Nowy trend, który się mocno nasila. Dużo w nadchodzącym sezonie akcentów marynistycznych i grafiki. Ale nadal obowiązuje dżungla i ekologia. Romantyzm w kwiatach czy groszkach i dalekie podróże w etnicznych akcentach. Zawsze powtarzam, że trendy trendami, ale to my musimy czuć się dobrze w swojej drugiej skórze. Nie zawsze to co modne jest dla nas dobre.

Jaka jest kobieta-klientka marki Eva Minge?

Moje klientki podróżują, znają się doskonale na tym, co jest dobre i co się nosi. Mają też świadomość tego, w czym one wyglądają najlepiej. Moim zadaniem jest wydobycie z kobiety, bez względu na wiek i rozmiar, tej nieziemskiej aury kobiecości i tajemniczości. Moja wizja kobiety jest magiczna, ale też mocno usadowiona w realiach. Strój to nie tylko piękno, ale także wygoda, poczucie bezpieczeństwa, komfortu i odrobina luksusu - nawet w weekendowej wersji. Zalotność to nie tylko biust na wierzchu, to zabawa kobiecymi atrybutami na zasadzie podkreślenia, że istnieją, a nie wywalanie ich na wierzch. Każda kobieta jest piękna pod warunkiem, że tak się czuje. Jesteśmy bezwzględnym, krytycznym społeczeństwem, bez żadnych zahamowań, potrafimy sprawić komuś przykrość, niepytani ocenić go i bez powodu zmieszać z błotem. Fatalnie pojmowana wolność słowa na tyle wymknęła się spod kontroli, że choć brzmi to niewiarygodnie, ale zabija. Zabija w nas wolność, radość życia, przyzwolenie własnych wyborów. Stajemy się zlepkiem cudzych oczekiwań i dziwnych kanonów piękna.

Jak wygląda proces tworzenia kolejnych kolekcji? Co Cię inspiruje?

Aby tworzyć rzeczy opatrzone piękną energią samemu trzeba takową posiadać. Nie skupiam się na nienawiści, nie życzę nikomu źle, łatwo wybaczam, ale nie oznacza to, że można wejść mi na głowę i tam buszować. Raz stracone zaufanie nigdy więcej nie ma u mnie szans na kolejna rundę. Szkoda mi życia i czasu, który mamy jednak na ziemi limitowany.

Twoje projekty są noszone również przez gwiazdy zza oceanu. Które znane nazwisko przychodzi Ci teraz do głowy?

Każda kobieta, która sięga po moje projekty ma dla mnie równie ważne znaczenie. Są jednak sytuacje, podczas których cały świat ma okazję obejrzeć wynik mojej wyobraźni. Uczyniła to Cheryl Cole, występując na jubileuszowym koncercie królowej Elżbiety w mojej sukni. Wówczas moje nazwisko pojawiło się w ogromnej ilości publikacji medialnych. To buduje markę.

Ubrania z metką Evy Minge były obecne na wybiegach największych stolic mody na świecie. Czy któryś z pokazów wyjątkowo zapadł Ci w pamięć?

Każdy mój pokaz jest indywidualnym i wyjątkowym wydarzeniem pełnym emocji, które staram się przekazać ludziom. Pamiętam wszystkie: Moskwa, Nowy Jork, Paryż, Rzym, Wiedeń, Berlin...  Na pewno szczególnie wspominam mój pierwszy pokaz w Rzymie. Byłam pierwszą Polką zaproszoną do pokazu swojej kolekcji na słynnych Schodach Hiszpańskich. 

Niedawno otworzyłaś pierwszy butik w Rzeszowie. To musi znaczyć, że dostrzegasz potencjał w naszym mieście…

To miasto ma nie tylko potencjał, ale jest niezwykle otwarte i nowoczesne. Ma przed sobą także przyszłość, co przekłada się na dobry rynek zbytu. Kobiety w Rzeszowie są świadome mody i spragnione indywidualnego stylu, co gwarantują dobre marki, w tym moja.

Twój największy zawodowy sukces to?

Moim największym sukcesem jest każdy kolejny dzień i kolejne marzenie czy też zadanie jakie sobie stawiam. Nie dokonałam jeszcze wielu rzeczy jakie mam w planie. Trudno mówić co było moim największym sukcesem, bo sukces to bardzo umowne pojęcie. Świat jest niezwykle ciekawy i daje możliwość swobodnego tworzenia, wybiegi światowe to rodzaj sprawdzianu, ale też element budowania marki i pozyskiwania nowych rynków. W tym roku świętujemy trzydziestolecie naszej marki i planuję zorganizować je tam, gdzie otwarto najważniejsze dla mnie drzwi... we Włoszech.

Pamiętasz najtrudniejszy moment swojej kariery?

Staram się nie zatrzymywać w pamięci trudnych zdarzeń, choć są one doskonałymi lekcjami. Popełniłam jak każdy wiele błędów i zaufałam niewłaściwym ludziom. Jedyne czego żałuję to czas, który na to straciłam.    

O czym marzysz?

O wspaniałym widowisku, które szykuję na trzydziestolecie marki. Mam nadzieję, że będzie wyjątkowo i da mi to kopniaka do kolejnych wyzwań. Każdemu powtarzam, żeby realizował swoje marzenia bez względu na wszystkie przeszkody i porażki, które nas spotykają. Sukces ma bardzo podstępne oblicze i zanim zabrzmią fanfary musi wydarzyć się wiele trudnych i niebezpiecznych sytuacji. Jeżeli ktoś uwierzy w pasmo nieustającego szczęścia, to jedyne co może go jeszcze w życiu spotkać to rozczarowanie.

Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA-SĄDEK

Powrót na górę