Fot.  Damian Wojtowicz	Fot. Damian Wojtowicz

NAPIĘCIA PIOTRA WOROŃCA JUNIORA

Rozmowa z Piotrem Worońcem Juniorem, rzeszowskim malarzem, autorem prezentowanej niedawno w Biurze Wystaw Artystycznych wystawy "Woron Voltage".

 

W marcu w rzeszowskim BWA mogliśmy obejrzeć Twoją wystawę „Woron Voltage”. Jak w skrócie mógłbyś ją opisać? Według jakiego klucza wybierałeś prace?

Każda wystawa jest ważna dla twórcy, ale najważniejszy jest indywidualny przegląd prac, jakie powstały w ostatnich latach. Obrazy na wystawie to najnowsze prace  z cyklu Voltage/Napięcia. Zamykam nią pewien etap artystyczny, a także osobisty.  Chcę, aby emocje, uczucia, jakie towarzyszyły podczas powstawania wystawy powróciły do widza w formie odbicia zaklętego w obrazie. Dobierając prace chciałem, aby tworzyły one pewien cykl pod względem formalnym. Eksperymentuję na nich szpachlą, która tworzy warstwy faktury. Na wystawie widzimy różne oblicza takich poszukiwań pod względem koloru, formy czy formatu. Prace różnorodne pod względem kompozycji, odbieranej najczęściej jako abstrakcja. Wystawa niesie ze sobą wiele treści. To przetworzony świat zewnętrzny, emocje, zjawiska, nawiązania do tożsamości, przeszłości plusquamperfectum (łac. czas zaprzeszły), filtracja realności. To tylko wycinek mych inspiracji. Ważne jest, aby interpretacja była szersza. Nie ma bowiem w tych pracach czytelnego, jasnego przesłania. Ludzie z natury lubią odbicia, a dla mnie ważna jest tajemnica. Ta wystawa to uwidacznia.

A jak oceniasz odbiór wystawy?

Bardzo budujący jest pozytywny odbiór wystawy. Ważna jest szczerość opinii, bo gusta bywają różne. Cenię pochwały, ale gotowy jestem na krytykę.  To kwestia charakteru oraz dystansu do samego siebie. Nie każdemu Woroniec musi się podobać. Bardzo bym chciał, aby sztuka nie była odbierana szablonowo, schematycznie. Takie traktowanie powiedzie nas w obszary  właściwego odczuwania, a niekoniecznie rozumienia. Sztuka wykracza poza wszelkie przekonania, znosi  definicje.  Z mojej perspektywy zrozumienie i poszanowanie odbiorców w stosunku do wystawy były odczuwalne i z tego się ogromnie cieszę.

Twoje prace to często elementy geometryczne wplecione w obrazy, pastelowe kolory ożywiane niewielkimi elementami żywych, kontrastujących kolorów. Co sam widzisz w swoich pracach?

Obraz  w moim rozumieniu jest odbiciem naszych emocji, a proces jest uwydatnieniem energii i uczuć, jakie nam towarzyszą. Sytuacje życiowe mają wpływ na twórczość.  Geometria symbolizuje porządek, a ekspresja - chaos. W pracach są ważne fragmenty, np. wmontowane obiekty, które domykam malarsko, zwracając uwagę na kolor. Chciałem, aby ta wystawa była czymś nowym. Dla mnie na efekt składa się monumentalność prac oraz ich przestrzenność. Również kolor i mocne faktury w kontraście do płaszczyzn.

I często przewijający się motyw karty bibliotecznej lub kartki z notatkami wkomponowanych w obraz.

To pojawienie się form spoza czystej materii malarskiej jest dla mnie istotne  i fascynujące. Pozwala połączyć różne historie przeszłości. Są to karty biblioteczne, stare zeszyty, listy, fotografie, etykiety. Tworzenie tych kolaży nadaje pracy innego wymiaru. Wmontowane elementy powstały wcześniej niż obraz. Przypadkowo znaleziona na ulicy kartka „ląduje” na płótnie, jej pozycja rośnie i nabiera nowego znaczenia. Geneza obrazu to powstanie zapisków na kartce. Taki "art recykling" wynika z poszukiwań oraz obserwacji. Często takie elementy z zewnątrz nie wymagają artystycznej ingerencji. Są dziełem samym w sobie. Energią i inspiracją są poszukiwania oraz eksperymenty z podłożem malarskim oraz obiektem. Właśnie na takich działaniach opieram swoją twórczość, która prowadzi mnie w nieznane. Możliwości  łączenia technik jest bardzo wiele. Często przypadek decyduje o fuzji takich, a nie innych form.

Czy „Woron Voltage” będzie jeszcze gdzieś wystawiana?

Sam projekt Voltage był realizowany z myślą o BWA w Rzeszowie. Zależy mi na tym, aby nie powielać całych ekspozycji. Nadal chcę pokazywać część tych prac, ale dodając nowe. W tym roku wyjątkowo czekają mnie jeszcze dwie indywidualne wystawy w warszawskiej „Pragalerii” oraz BWA Krosno. Oprócz malarstwa realizuję kilka projektów interdyscyplinarnych z elementami muzyki, fotografii, filmu i instalacji.
 

Wykładasz na Wydziale Sztuki URz, jesteś też Prezesem Związku Artystów Plastyków Okręgu Rzeszowskiego. Masz szeroki ogląd środowiska twórców sztuk plastycznych w regionie. Jak się ono jawi?

Wszystkie ww. ośrodki, stowarzyszenia skupiają znakomitych, inteligentnych, młodych twórców. Często są to idealiści, którzy mają dużą motywację i chęci, aby zmieniać przestrzeń naszego miasta. Artyści z Rzeszowa zdobywają prestiżowe nagrody na całym świecie w licznych konkursach oraz przeglądach malarskich, graficznych, fotograficznych, filmowych. Potrafią też swoje doświadczenia warsztatowe łączyć w liczne projekty interdyscyplinarne ze środowiskiem muzyków, aktorów, tancerzy, scenografów, poetów, literatów. Tę otwartość i olbrzymi potencjał oraz dorobek twórczy miasto powinno wspierać, obejmując twórców mecenatem i patronatem. "Minimum socjalne" w formie pracowni czy studia zatrzyma tych ludzi w mieście i wpłynie na wzbogacenie dorobku artystycznego Rzeszowa. Warto się nad tym wszystkim pochylić, bo kultura to rozwój intelektualny. Czekamy na taką "Art Architekturę".

Wiem również, że przygotowujesz kolejne wystawy. Twoje obrazy można oglądać w Sanoku na wystawie Trans_formacje RSA RZ.

Tak. W BWA Sanok, w galerii z czarnymi ścianami mieszczącej się na Rynku. Wystawa prezentuje aktualne postawy twórcze dwóch nieoficjalnych grup artystycznych z Sanoka i Rzeszowa. Owe formacje konfrontują swoje dokonania na wielu przeglądach oraz wystawach, głównie zbiorowych. Wspólna wystawa wyłania konkretnych artystów. Każdy z nich opowiada swoją historię, uchyla tajemnice "wydarte" wręcz z pracowni. Ten intymny obszar ulega w pewnym stopniu obnażeniu. Na pewno są to prace niejednoznaczne, pomiędzy finałem a początkiem, pozostawiające szersze pole do interpretacji, przez co stają się magnetyczne. Wspólnym mianownikiem tych dwóch formacji jest pasja, myśl zaklęta w różnej formie obrazu. Wystawa potrwa do 13 kwietnia.

Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ

Powrót na górę

GOŚĆ WYDANIA