Fot.  Giulio Tanganelli,  Fot.  Michał Łazarow, Fot.  Archiwum Sebastian Plęs Fot. Giulio Tanganelli, Fot. Michał Łazarow, Fot. Archiwum Sebastian Plęs

ARCHITEKT Z MODNĄ DUSZĄ

OBOK SEBASTIANA NIE DA SIĘ PRZEJŚĆ OBOJĘTNIE. BYWA, ŻE PRZECHODNIE OGLĄDAJĄ SIĘ ZA NIM ALBO WPROST ZACZEPIAJĄ, PYTAJĄC: GDZIE KUPIŁ TĘ BLUZĘ, TĘ KURTKĘ CZY KOSZULĘ. A ON ROBI JE SAM. WEDŁUG WŁASNYCH POMYSŁÓW, MALUJĄC NA TKANINACH PĘDZLEM I KOLOROWYMI FARBAMI PORTRETY AKTOREK, MODELEK CZY PROJEKTANTÓW MODY. 25-LETNI RZESZOWIANIN – SEBASTIAN PLĘS – DWA MIESIĄCE TEMU OBRONIŁ TYTUŁ MAGISTRA ARCHITEKTURY. TEMATEM JEGO PRACY BYŁ WŁASNY DOM MODY W STYLU HISZPAŃSKIM. CHCE GO STWORZYĆ NAPRAWDĘ, BY REALIZOWAĆ MARZENIA I POŁĄCZYĆ W NIM WSZYSTKO, CO KOCHA: MALOWANIE OBRAZÓW I UBRAŃ, PROJEKTOWANIE, MODNY STYL, ALE TEŻ HISZPAŃSKI ENTUZJAZM.

 

Z RZESZOWA DO HISZPAŃSKIEJ WALENCJI

W Hiszpanii zakochał się od pierwszego wejrzenia. Miał szczęście. W czasie studiów na Politechnice Krakowskiej zakwalifikował się na wymianę studencką w ramach programu Erasmus. Z radości nie wiedział co wybrać: Madryt? Barcelonę? Walencję? – Padło na to ostatnie miasto, pełne nowych znajomych, życzliwych ludzi z temperamentem, entuzjazmem i otwartością niespotykaną w Polsce. Do tego radosnych, cieszących się życiem. Dużo podróżował po hiszpańskich miastach i wpadał w zachwyt nad  monumentalnymi  arcydziełami  architektury. Nie wiedział na co ma patrzeć. Bryła Templo Expiatorio de la Sagrada Familia powalała go z nóg za każdym razem, gdy tylko wysiadał w tym miejscu na przystanku autobusowym. W Hiszpanii nie poprzestał na studiowaniu architektury.  To właśnie z tego okresu studiów pochodzi wielkomiejska sesja zdjęciowa, w czasie której sam pozował, zakładał autorskie, ręcznie malowane ubrania i wchodził w miejskie  przestrzenie. To był ich wspólny pomysł z Giuliem Tanganellim – kolegą i fotografem  z południowej Afryki. Na tych niezwykłych zdjęciach twarze na ubraniach, które wyszły spod pędzla Sebastiana, zdają się patrzeć  na industrialny, wielki świat. Ale też znakomicie się w nim odnajdują.   Bo to przecież portrety światowych ludzi: Karla Lagerfelda czy….Yves Saint Laurenta.

s2

Z WALENCJI DO RZESZOWA

Rzeszów od zawsze był dla Sebastiana  miastem inspiracji. Pewnie, że to nie to samo, co barwny Kraków, w którym studiował architekturę i urbanistykę, ale  właśnie w stolicy Podkarpacia stawiał pierwsze kroki i dawał upust swojej  artystycznej wyobraźni.  Całkiem niedawno poszukał tu  „tkanki miejskiej” , w której za pomocą fotografii  ukazał swoją barwną kolekcję ubrań. Cudowne miejsce do sesji zdjęciowej znalazł w podziemiach jednej z galerii. Tam wraz z fotografem Michałem Łazarowem i modelką  Moniką Papiernik zrobili „modną sesję”. Szare, puste, betonowe przestrzenie wydobyły cały blask z ręcznie malowanych ubrań Sebastiana i uwiecznionych na nich twarzach modelek oraz projektantów mody. Teraz  Sebastian  odchodzi od ostrych kolorów na rzecz spokojniejszych barw. A w street’wearowej sztuce stawia na wyeksponowanie wyrazów twarzy portretowanych ludzi. Inspirują go zwłaszcza oczy. Uważa, że są hipnotyzujące. To w nich dostrzega głębię i piękno człowieka w sztuce.

s4

TAKI SYN TO SKARB

Pasję do rysowania i malowania Sebastian miał od dziecka. To nic, że jego „złota rączka” porysowała w domu niejedną ścianę i dodawała rodzicom pracy. Kolorowymi obrazkami zapełniał setki kartek i kartonów. Malował również na płótnie. Obdarowywał mamę kolejnymi obrazami, które teraz zdobią jej dom.  Rysunki i obrazy dostawała też ciocia i dziadkowie. Aż w końcu, za podpowiedzią nauczyciela, odnalazł tkaninę, konkretniej zaś ubrania, którym zaczął nadawać nowe życie. Koszule, kurtki, t-shirty, sukienki, a nawet płaszcze. Z miłości do mody i do malowania powstała nowa, ciekawa pasja Sebastiana. A jej efekt  jest naprawdę piorunujący. I przynosi Sebastianowi wiele życiowych  doświadczeń. 25-letni projektant mody ma już na swoim koncie nagrody w Fashion in Cracow, udział w Off Fashion w Kielcach, ale też realizację autorskiego projektu scenografii i kostiumów do przedstawień w rzeszowskim teatrze im. Wandy Siemaszkowej, przy którym pracował razem z Akademią Aktorską „Artysta”. Każde z tych wyzwań pochłaniało go bez reszty. Godzinami projektował, malował, ciął tkaniny, a z miłości do mody – zapisał się na kurs szycia na maszynie.

s3

MARZENIE? – WŁASNY DOM MODY

Dziś Sebastian jest świeżo upieczonym magistrem architektury.  Ten tytuł obronił, projektując dom mody w hiszpańskim stylu. Jasny, duży, przestrzenny. Żeby go  zrealizować jeździł po Europie, oglądając to, co w tej dziedzinie zrobili już inni. Chciałby mieć własny wielki dom mody i sztuki zarazem. Pełen malowanych ręcznie strojów, do tego mebli i wnętrz według własnego, malarskiego projektu. Połączy w nim polskie ambicje zawodowe i hiszpański twórczy rozmach. Jest miłym chłopakiem, z życiowym entuzjazmem, chętnym do rozmowy i pomocy.  Oryginalne ubrania nieustannie pożycza znajomym. Wie, że się im podobają . Sam wyznaje zasadę, że o wygląd trzeba dbać i że „bylejakość” wyklucza się ze sztuką. Dlatego wciąż stawia sobie nowe cele i podnosi poprzeczki.  Teraz maluje obrazy na zamówienie do Indii. Jego prace zamówiła też klinika urody ze Sztokholmu.  Ostatnia  sesja  zdjęciowa Sebastiana w Rzeszowie pokazała, że zaskoczy jeszcze niejednym pomysłem. Jego kolekcja street ‘wearowa daje impuls innym młodym, by wyróżnić się z miejskiego tłumu. Bo Sebastian podpowiada każdemu z nas,  jak zobaczyć i zbudować  piękno w przestrzeni, w której tylko pozornie piękna nie ma.

 ANNA TOMCZYK

Powrót na górę

GOŚĆ WYDANIA