Fot. Tomek Bergmann Fot. Tomek Bergmann

RZESZÓW NA KONCERTACH THE PRODIGY

4 MARCA B.R. ŚWIAT OBIEGŁA SMUTNA INFORMACJA O SAMOBÓJCZEJ ŚMIERCI KEITHA FLINTA, FRONTMANA NIEZYWKLE POPULARNEJ W LATACH 90.GRUPY THE PRODIGY. W ZWIĄZKU Z TYM WYDARZENIEM, POSTANOWILIŚMY PRZYPOMNIEĆ HISTORIĘ WYSTĘPÓW MUZYKÓW ZWIĄZANYCH Z RZESZOWEM, JAKO SUPPORT NA POLSKICH KONCERTACH BRYTYJSKICH GIGANTÓW MUZYKI ELEKTRONICZNEJ.

AGRESSIVA 69

W ciągu 20 lat The Prodigy wystąpili w Polsce kilkanaście razy, ale najbardziej pamiętne były pierwsze koncerty w katowickim Spodku w czasie olbrzymiej popularności grupy. 28 grudnia 1996 roku Keith Flint i spółka po raz pierwszy zagrali dla polskiej publiczności, a jako support wystąpił polski band Agressiva 69, mający w składzie muzyków wywodzących się z Rzeszowskiej sceny alternatywnej – Bodka Pezdę i Sławomira „Dżabiego” Leniarta. Występ poważanego, alternatywnego, acz nie mainstreamowego zespołu przed tej rangi gwiazdą, ą był wręcz nieprawdopodobnym sukcesem. Jak do tego doszło. Jak ten wieczór zapamiętali muzycy?

Sławomir „Dżabi” Leniart:

- Pracowaliśmy wtedy z Bodkiem w wytwórni KOCH International, w której wydaliśmy płytę Agressivy 69 „2 47”. Firma również dystrybuowała w Polsce płyty The Prodigy. Dzięki temu mieliśmy okazję zagrać przed nimi. Pamiętam szczelnie wypełniony Spodek i to, że spełniłem swoje marzenia. Moja żona przygotowała wtedy dla zespołu specjalne ubrania. Chcieliśmy zaprezentować się jak najlepiej. Pamiętam, kiedy podczas naszej próby zobaczyłem stojącego pod ścianą Keitha Flinta i jeszcze kogoś z ich ekipy, jak słuchając naszego grania tupią nóżką (śmiech). Pomyślałem sobie wtedy, że jedziemy na tym samym wózku. Pomimo że nasze granie było bardziej gitarowe, mieliśmy jednak ze sobą wiele wspólnego.

To był szok i wydarzenie bez precedensu na krajowym rynku muzycznym, które otworzyło Agressivie 69 drogę na europejskie festiwale. Po pierwszym koncercie w Spodku Agressiva 69 została okrzyknięta najlepszym supportem The Prodigy w Europie środkowo-wschodniej. Angielski zespół sam opowiadał o tym na targach w Cannes rozdając przy okazji single polskich kolegów. 

- Koncert przed The Prodigy otworzył przysłowiowe 5 minut dla Agressivy 69. Przez 2-3 lata graliśmy na europejskich festiwalach, ale również sporo w Polsce. – wspomina „Dżabi”.

GREG CRACK

Kolejny koncert w Spodku The Prodigy zagrali 26 kwietnia 1998 roku. Tam również nie zabrakło polskiego i przy okazji rzeszowskiego akcentu. Wydarzenie otworzył inny rzeszowski twórca –Greg Crack, czyli nieodżałowany Grzegorz Joachimowicz, dj, producent, muzyk obecny na płycie „2 47" przyjaciel Agressivy 69, a swego czasu również współpracownik Day&Night. Greg zagrał w Spodku set dj-ski przed koncertem Anglików. Był również obecny na pierwszym koncercie, gdzie m.in. pomagał w spełnieniu specyficznych wymagań riderowych członków The Prodigy.

- Ponieważ Greg grał klimaty typu Underworld, itp., idealnie pasował na otwarcie koncertu The Prodigy
– wspomina Bodek Pezda, który sam tego wieczoru miał pełne ręce roboty:
- Jako „label manager” XL Recordings wręczałem zespołowi złote czy też platynowe płyty za sprzedaż w Polsce „The fat of the land". Przywieźliśmy z Warszawy ok. 10 płyt bezpiecznie zapakowanych pod kątem podróży. Wręczyliśmy je całej ekipie, okazało się później, że nawet nie wszystkie tym osobom co trzeba (śmiech). W każdym razie po zejściu ze sceny poprosili, żeby znów je zapakować i wysłać im do Londynu. Po koncercie chłopaki chcieli się trochę rozerwać, więc zabrałem ich do kasyna i trochę pograliśmy. Rozmawiałem wtedy dużo z Liamem Howlettem (producent i kompozytor muzyki The Prodigy - przyp.red.). Chciałem poznać metody jego pracy – wspomina Bodek Pezda, w którego głowie znów odżyły wspomnienia po tragicznej śmierci wokalisty The Prodigy:

- To, co się stało napawa smutkiem. Bez Keitha ten zespół nie byłby tym, czym jest. Ten taniec, rave, ruch sceniczny to był ich cały image. Wielka szkoda, bo zespół wrócił na ostatniej płycie do świetnej formy.

Grzegorz „Greg Crack” Joachimowicz zmarł nagle w grudniu 2013 roku. Bodek Pezda i Sławomir „Dżabi” Leniart tworzą od lat duet producencki „2.47” oraz formację Heart & Soul. Współpracują z szerokim gronem znakomitych artystów, produkując i remiksując muzykę. Agressiva 69 funkcjonuje nadal (od 2010 bez Dżabiego i Bodka). A co będzie z The Prodigy bez Keitha Flinta?

BARTŁOMIEJ SKUBISZ

 

Powrót na górę