JAN PAKOSŁAWIC RZESZOWSKI Fot. Jakub Pawłowski JAN PAKOSŁAWIC RZESZOWSKI Fot. Jakub Pawłowski

RZESZÓW W RĘKACH TRZECH POTĘŻNYCH RODÓW

Rzeszowscy, Ligęzowie i Lubomirscy. Trzy potężne rody, które pełniły niemal absolutną władzę nad ośrodkiem miejskim rozciągającym się wzdłuż rzeki Wisłok. Trzy rody tak majętne, że potrafiły z maleńkiego, dopiero co zawiązanego miasta, stworzyć małą perełkę, którą chełpić się mieli wszyscy przez długie lata.

Śledząc dzieje Rzeszowa, kiedy przebrniemy już przez meandry okresu przedhistorycznego, który bada archeologia, zmuszeni jesteśmy zebrać informacje o okresie średniowiecznym, a wiemy, że wtedy miasto to otrzymało prawa miejskie. To dzięki decyzji jednego z najwybitniejszych królów polskich, ostatniego z rodu Piastów, Kazimierza III Wielkiego, w dziewiętnasty dzień stycznia Roku Pańskiego 1354 ośrodek wiejski nad dzikim Wisłokiem, będąc już w dominium polskim, staje się pełnoprawnym miastem. Miastem, które od samego początku swego istnienia staje się ośrodkiem prywatnym, należącym do rodu szlacheckiego. Taka kolej rzeczy w Rzeszowie ma miejsce przez kolejne ponad 400 lat.

Pakosławic zwany Rzeszowskim

Pierwszym panem na Rzeszowie był oczywiście Jan Pakosławic wywodzący się ze Strożyska w Świętokrzyskiem. Za męstwo, oddanie koronie i lojalność mógł on zasiąść w części, gdzie rozpoczynało się pogranicze tzw. ziem sandomierskiej i sanockiej. Wybudował dwór, który zlokalizowany był w dzisiejszym Staromieściu. Jan zmienił nazwisko na „Rzeszowski”, bo chciał być lepiej kojarzony z nowym ośrodkiem, który miał być też chlubą polskiego miasta na prawie magdeburskim. To jego następcy przenieśli się w okolice dzisiejszego Rynku, fary i ulicy Kościuszki, tam zaczął się zawiązywać pierwszy, średniowieczny Rzeszów. Powstał kościół parafialny, cmentarz obok niego, sercem miasta miał być Rynek, gdzie handlowano, rządzono, sądzono i rozprawiano na tematy społeczne, polityczne i wojskowe. Cały XV w. należał do Rzeszowskich aż do II poł. XVI w., kiedy to ród zaczął wymierać, bo brakowało męskiego potomka. Ostatni przedstawiciele panów Rzeszowa, aby przetrwać, rozpoczęli rozmowy z innymi rodami, z którymi chcieli się skoligacić. Ostatnia z rodu w linii prostej od Jana Pakosławica, Zofia Rzeszowska, wyszła za mąż za przedstawiciela dynastii Ligęzów.

r2

LIGĘZOWIE, FUNDATORZY KLASZTORU BERNARDYŃSKIEGO

 

Mikołaj Spytek Ligęza nowy pan na Rzeszowie

Rok Pański 1589. Na wydaniu jest Zofia Rzeszowska, wdowa po Adamie z Żerkowa. Ostatnia z rodu Pakosławica nie ma nic do stracenia. Wybiera Ligęzę, syna kasztelana wiślickiego, przybysza z Dąbrowy pod Tarnowem. Mikołaj Spytek od razu bierze się do roboty. Nie dość, że pomnożył swój majątek, to w dodatku ma kolejne pole do popisu. Jego nowy nabytek, czyli Rzeszów, staje się istnym placem budowy. Pan na Rzeszowie skoncentrował się przede wszystkim na budowie zamku, klasztoru bernardyńskiego, a ponadto fortyfikacji, wykorzystując przy tym naturalne położenie miasta. Przypisuje się mu także sprowadzenie do Rzeszowa Żydów, co miało zresztą czysto praktyczny, wręcz biznesowy charakter, gdyż Mikołaj zapragnął ze swej siedziby stworzyć ośrodek handlowy. Trafił w dziesiątkę. Doskonałe położenie miasta na szlaku Kraków-Lwów sprzyjało dalekosiężnym planom. Rynek miał być centrum handlowym. Ba! Miał być miejscem, gdzie  przejeżdżać miały karawany kupieckie z takich miast, jak: Gdańsk, Toruń, Wschowa, Wrocław, Jassy, Moskwa oraz regionów, jak: Węgry, Siedmiogród i inne! Udało mu się. Ponadto stworzył Ligęza system deponowania towarów zagranicznych w piwnicach pod płytą rynkową, za które pobierał opłatę. Za władania Rzeszowem przez Ligęzę w mieście odbywały się aż trzy targi, które prawnie uregulowane były przez samego króla. Rzeszów bogacił się, stawał się coraz ważniejszym ośrodkiem miejskim w tej części Rzeczypospolitej, przybywało doń coraz więcej przybyszów z kraju i zagranicy. Rzeszów był też doskonałą fortyfikacją, a w granicach miasta mieszkało około 2500 osób. Ligęza władał miastem do 1637 r., kiedy to pożegnał się z ziemskim padołem. Doszło wówczas do niemal analogicznej sytuacji, jak z Rzeszowskimi - dziedziczyły po nim dwie córki, starsza Zofia Prudencja Ligęza z „Borku” oraz Konstancja Ligęza, po mężu też Lubomirska.

r3

BAROKOWA PŁASKORZEŹBA Z INSKRYPCJĄ DOTYCZĄCĄ LUBOMIRSKICH Z WNĘTRZA KOŚCIOŁA ŚW. KRZYŻA NA UL. 3 MAJA

Prawdziwi magnaci panami Rzeszowa

Zupełnie nie umniejszając zasług zarówno Rzeszowskim, jak i Ligęzom, którzy władali Rzeszowem, przyznać jednak trzeba, że to ród Lubomirskich zasługuje na określenie „magnaci”. Dynastia wywodząca się jeszcze z czasów wczesnośredniowiecznych, jak głoszą rodowe herbarze, była prawdziwym ewenementem na skalę kraju. Był to jeden z najliczniejszych, najsilniejszych i najbogatszych rodów polskich, a jeśli dodamy do tego znaczenie Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej, to z Lubomirskimi liczył się absolutnie każdy w Europie! To właśnie  oni, za sprawą Jerzego Sebastiana Lubomirskiego, męża wspomnianej wcześniej Konstancji, zostali właścicielami Rzeszowa. To w epoce rządów tego rodu miasto najbardziej rozbudowywało się i jednocześnie, dodając fundacje Ligęzów, stało się rozpoznawalne. Rzeszów za rządów Lubomirskich stał się absolutnie wzorcową siedzibą magnacką. Powstaje wówczas Kolegium Pijarów, a ulica Pańska nabiera kształtów poprzez zabiegi urbanistyczne. Wraz z Lubomirskim do Rzeszowa przybyli wybitni architekci z Holandii, Włoch i Niemiec. Wszyscy charakteryzowali się niepowtarzalnym stylem i bogactwem pomysłów na upiększenie miasta. Powstaje dzwonnica u szczytu 3 Maja, obok zamku pojawia się przepiękny pałac letni Lubomirskich, a cała okolica usłana jest najwyższej klasy ogrodami, które chyba w niczym nie ustępują ogrodom pod paryskim Luwrem. Zamek rzeszowski jest wzorcowym przykładem fortyfikacji, wtedy niemal nie do zdobycia, a w Rynku powstają pierwsze murowane kamienice. Rzeszów kwitnie, rozwija się, pięknieje i jest przykładem magnackiej siedziby wielkiej I Rzeczypospolitej, z którą w XVII i XVIII w. każdy musiał się liczyć.

Epilog

Epilog będzie smutny. Kilku Lubomirskich w charakterze panów Rzeszowa nie pomogło, aby to wszystko zniweczyć. W I połowie XVIII w. Polskę trawiły wojny, dwie konfederacje, które mocno odcisnęły ślad na mieście. Handel zaczął chylić się ku upadkowi, a czas prosperity znikał. I wtedy, w 1772 r., rozpoczęły się zabory. W Rzeszowie pojawili się Austriacy, a miasto nigdy już nie powróciło do dawnej świetności. Rzeszów coraz bardziej przypominał prowincjonalne miasteczko, którego budynki przypominały o jego wielkości sprzed lat.

JAKUB PAWŁOWSKI

 

Powrót na górę

GOŚĆ WYDANIA