Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 205
Fot. Archiwum Day&Night Fot. Archiwum Day&Night

Tylko nie botox!

- Pani Doktor, czas coś zrobić z tymi zmarszczkami – oznajmia podczas wizyty pacjentka. - Tylko nie botox!

- ?????????

- Słyszałam, że paraliżuje i człowiek na zawsze traci mimikę twarzy. Dlatego wszystko, tylko nie ten botox! A.... właściwie to, co to w ogóle jest? Ten botox?

No właśnie, ale jak to właściwie jest z tym botoxem? Zacznijmy od początku...

 

Toksyna botulinowa, którą potocznie nazywamy botoxem, swoją popularność w świecie medycyny estetycznej zawdzięcza..... przypadkowi. Jest rok 1987. Pewien pacjent, leczony tą metodą z powodu zeza, zauważa, że przy okazji wygładziły mu się zmarszczki na czole. Jednak dopiero po roku 1992 toksyna botulinowa stała się nieodłącznym elementem dermatologii estetycznej. Stało się tak za sprawą kanadyjskich okulistów i dermatologów, którzy jako pierwsi opublikowali badania na temat skuteczności toksyny botulinowej w niwelowaniu zmarszczek. I tak, od ponad 20 lat botulina jest wykorzystywana w gabinetach medycyny estetycznej na świecie, a od kilkudziesięciu lat m.in. w okulistyce czy neurochirurgii.

- No, ale hola hola! Cóż z tego, skoro „botox” podobno paraliżuje, a twarz przypomina maskę? - dopytuje pacjentka.

To nie tak – uspokajam. - Chyba, że na takim efekcie Pani zależy. Ale to nie o to chodzi.

Jedną z głównych zalet toksyny botulinowej jest to, to „znika” po ok. 30 godzinach od aplikacji. Natomiast efekt upiększający utrzymuje się dobre pół roku. Jak to możliwe? Najprościej mówiąc, botulina zatrzymuje sygnał do mięśnia, aby nie powodował jego kurczenia. W efekcie skóra nie marszy się, nie „zagina” i po prostu się rozluźnia. Tą metodą wygładzamy m.in. zmarszczki mimiczne, które nadają nam zbyt surowy czy smutny wyraz twarzy. Dlatego botox najczęściej wstrzykuje się w czoło, by zlikwidować „lwią zmarszczkę” lub rozchmurzyć „marsowe czoło”. Drobna w sumie korekta wyglądu daje piorunujący efekt – twarz jest zrelaksowana i bardziej pogodna. Skąd wziął się, zatem mit, że po zastosowaniu botoksu twarz przypomina maskę? Dobrze wykonany zabieg, z odpowiednią dawką botuliny dobraną przez lekarza indywidualnie dla każdej pacjentki, nie da nam takiego efektu. Nie ma mowy o efekcie maski. Wręcz przeciwnie. Zdarzają się sytuacje, gdy kobiety specjalnie, z premedytacją zabiegają o taki efekt, np. za często poddają się zabiegom, a do tego w różnych gabinetach. Ale o fobi przed zmarszczkami opowiem Wam innym razem. Starzenie jest naturalnym procesem, przed którym nie ucieknie żadna z nas. Dlaczego jednak nie korzystać z dostępnych i całkowicie bezpiecznych metod, by ten proces na chwilę zatrzymać i zyskać na czasie? Osobiście, jako kobieta i lekarz, uwielbiam toksynę botulinową. Zwłaszcza, że zabiegi z jej użyciem dedykowane są stosunkowo młodym kobietom. A złe rzeczy, które słyszymy? Czas przestać wierzyć plotkom. I dowiedzieć się prawdy u źródła.

 

Powrót na górę